SPADOCHRON SPRZEDAM! 28.07.2011

W przyszłym tygodniu Prezydent RP Bronisław Komorowski ogłosi termin i zarządzi wybory do Sejmu i Senatu. Partyjna gorączka, związana z ustalaniem kolejności na listach, sięga zenitu.

Najbardziej wrze w Platformie, czego zresztą na naszym lokalnym podwórku nie dało się nie zauważyć. Trochę się dziwię, przecież z takim poparciem sondażowym aktualni parlamentarzyści powinni spać spokojnie. A jednak niepokój czuć, bo jak wytłumaczyć ucieczki obecnych senatorów (prawie wszystkich z PO) na listy do Sejmu. Chyba nastąpiła pewna refleksja „przespania” wielu ważnych dla naszego regionu spraw i zwyciężyła zwykła polityczna kalkulacja, że z listy sejmowej będzie po prostu łatwiej. Wiem co piszę, bo znam te wszystkie mechanizmy, bo w polityce już parę lat przeżyłem, i nie przemawia do mnie idea pewnego posła, którego nazwiska nie warto tutaj wymieniać „…ciemny lud to kupi…”. Niestety kierunek jest niepokojący, kandydatów szuka się na portalach plotkarskich (ostatnio PSL zapowiedziało, że mają celebrytkę a’la Kuba Wojewódzki). Nie wspomnę o transferach i zrzucaniu tzw. dołom partyjnym spadochroniarzy, bo jaki związek ma ze Śląskiem Joanna Kluzik-Rostkowska albo z Gdynią, zapowiadany jako kandydat z tego regionu, Leszek Miller. Jak widać, nie omija to również SLD co mi osobiście nie odpowiada. To powoduje, że kampania wyborcza idzie w kierunku efektownych „event’ów”, w postaci np. kontrowersyjnych transferów. Przy tej okazji chcą zwrócić na siebie uwagę tzw. lanserzy, którzy przypadkowo stali się na chwilę rozpoznawalni dzięki wydarzeniom ważnym, choć czasem tragicznym. Nagle przypominają sobie o rodzinnych stronach, przechadzają się w świetle kamer na tle widokówkowych krajobrazów z rozrzewnieniem wspominając licealne lata i czasy dzieciństwa. Takie sentymentalne obrazki bardzo dobrze sprzedają się w telewizji ale co one mają wspólnego z naszą codziennością i od lat nie rozwiązanymi problemami mieszkańców naszego regionu? Przecież wiadomo, że nic, o co chodzi w tej całej grze większość wie. Z drugiej strony żyjemy w demokratycznym kraju, więc każdemu wolno kandydować. Okręgi jednomandatowe w wyborach do Senatu stały się zatem faktem. Uważam to za dobre rozwiązanie, bo gwarantuje reprezentację w polskim parlamencie każdemu regionowi, a jak to wykorzystamy życie pokaże. Nie ukrywam też tego, że był to główny argument mojej decyzji w sprawie startu w wyborach. Jednak bez względu na sympatie polityczne jestem przekonany, że pragmatyczne myślenie i nasz subregionalny patriotyzm zwycięży.

Maciej Wiśniewski