Kogo na senatora? 21.09.2011

Nadchodzące wybory do senatu mają dwie zalety. Pierwsza dotyczy sposobu głosowania. Wybieramy jedną osobę i stawiamy przy nim znak X. Dla ułatwienia proponuję postawić na osobę znajdującą się na samym końcu listy ;-) Druga to ilość kandydatów, a mamy w tych wyborach zaledwie sześć nazwisk.

To zasadnicza różnica w stosunku do tego co było cztery lata temu (12 nazwisk i jeszcze głosowanie na trzy osoby jednocześnie). Jest więc szansa, że wybór będzie bardziej świadomy, personalny, a nie związany tylko z tym czy ktoś jest z takiej czy innej partii. Okazuje się też, że członków aparatu partyjnego mamy tylko dwóch, pozostali nie przynależą do żadnej partii. To będą naprawdę ważne wybory. Po wprowadzeniu jednomandatowych okręgów wyborczych po raz pierwszy, jako region leszczyński, mamy zagwarantowaną reprezentację w parlamencie. Senatora nie będą nam wybierać mieszkańcy ziemi kaliskiej (jest ich dwa razy więcej niż nas) jak w przypadku posłów, tylko uczynią to wyborcy z byłego województwa leszczyńskiego. Przyznaję, że to właśnie zmiana sposobu wyboru była głównym bodźcem mojego udziału w wyborach do senatu. Co prawda czuję się bardziej samorządowcem niż politykiem ale to właśnie samorządowe doświadczenie chciałbym wykorzystać w pracy parlamentarnej. Punkt widzenia lokalnego czy regionalnego działacza samorządowego jest bliższy ludzi. W przeciwieństwie do  tzw. „warszawki”, która oderwała się od rzeczywistości i żyje informacjami sondażowymi. W prowadzonych podczas tej kampanii rozmowach z mieszkańcami wyraźnie odczuwam zniechęcenie i niezadowolenie ludzi z tego co się dzieje, albo raczej z tego, że problemy dla nich  istotne nie są załatwiane, a politycy zajmują się  tzw. biciem piany w szklance wody, czyli walką pomiędzy dwiema partiami, wyszukiwaniem „haków” i jałowymi dyskusjami z których nic nie wynika – słowem żyją sprawami oderwanymi od codziennej rzeczywistości ich wyborców. Mam wrażenie, że to rozdrażnienie społeczeństwa kłótniami PO-PiS będzie skutkować niską frekwencją. Nadto spowoduje wzmocnienie postaw polityków o skrajnych poglądach, których wyborcy odznaczają się dużą aktywnością wyborczą. Choć z takimi poglądami i zachowaniami de facto utożsamia się mniejszość obywateli, to jednak bierność i zniechęcenie innych może pomóc im w zdobyciu mandatu. Doświadczenie pokazuje, że działania takich przedstawicieli Narodu ograniczają się do organizowania pokazowych show,  z których nic nie wynika poza utrwaleniem nazwiska  w mediach. A media, cóż szukając tematów nie są zbyt wybredne i chętnie prezentują dobrze sprzedające się awantury o nic, których po miesiącu już nie pamiętamy. Możemy i musimy tego uniknąć. Dlatego alternatywą jest wybór ludzi aktywnych, którym chce się pracować. Alternatywą jest postawienie na tych, którzy swoją dotychczasową postawą gwarantują odwagę w walce o interesy naszych mieszkańców. Moje wieloletnie doświadczenie samorządowe gwarantuje aktywną i konsekwentną pracę. Nie boję się ani odpowiedzialności ani oceny, którą mi Państwo wystawicie po czterech latach.

Maciej Wiśniewski