ŚCIŚLE TAJNE POMYSŁY NA POPRAWĘ W OCHRONIE ZDROWIA 04.11.2011
Znowu się udało pomyśli wielu. Ponownie będą przyjmować nowych pacjentów na onkologii w leszczyńskim szpitalu. Trzeba było mocnego uderzenia lokalnych mediów, żeby się udało. Ja za tą akcję naprawdę DZIĘKUJĘ. Niestety jestem przekonany, że gdyby nie silna medialna wrzawa, wszystko potoczyłoby się zupełnie inaczej…
Przypomnieć należy, że problem pojawił się już na początku sierpnia, kiedy szpital wyczerpał kontrakt z NFZ na te „usługi”. Pamiętam potem sesję sejmiku poświęconą sytuacji w wielkopolskiej służbie zdrowia i słowa wicemarszałka Leszka Wojtasiaka, który wzywał radnych opozycji, by nie straszyli mieszkańców tym, że szpitale przestaną przyjmować pacjentów, bo Platforma na to nie pozwoli. Oczywiście nikt nie straszył, a był to zwykły trick, który się panu wice, jak widać, nie udał. Całe szczęście albo raczej nieszczęście, że poszło o ludzi chorych na raka, w innym przypadku pewnie tematu by nie było. Problem nie został jednak wcale załatwiony, bo NFZ nie zwiększył kontraktu, a jedynie wyraził zgodę na przesunięcie środków. Oznacza to tyle, że pacjenci na oddziale onkologii będą przyjmowani ale gdzieś indziej nie będą. Nie poprawi to też sytuacji finansowej szpitala. Za chwilę będzie problem np. z rehabilitacją, który już zasygnalizowali radni miasta Leszna na ostatniej sesji. Temat ten nie przebił się medialnie, bo rehabilitacja ma mniejszą siłę rażenia i nie przemawia tak jak chemioterapia.
Leszczyński szpital to jedna z kilku placówek w naszym województwie, które borykają się z trudnościami finansowymi. Na tę okoliczność, pod wpływem nadzorującego służbą zdrowia wicemarszałka Wojtasiaka (PO), dyrektorzy szpitali zlecili tzw. audyty, które mają im pomóc poprawić wynik finansowy. Jako radny sejmiku chciałem zapoznać się z dokumentami z audytu, lecz nie udostępniono mi ich pod pozorem tego, że mają charakter poufny i rzekomo nie mogą być udostępnione. Na dodatek dzień po sesji dowiedziałem się z prasy o planowanych przekształceniach wielkopolskich szpitali w kilka spółek, na którą to okoliczność ponownie zlecono jakiś audyt, którego wyniki na razie nie są znane. Brak pomysłu na uporządkowanie sytuacji w służbie zdrowia owocuje jak na razie tylko wydatkami na audyty. Oby nie okazały się one jedynie generatorem kosztów i dokumentami tak tajnymi, że podatnicy finansujący służbę zdrowia nie mogą się z nimi zapoznać. W służbie zdrowia cuda mogą zdarzać się na sali operacyjnej, ale zarządzanie polegające na zabieraniu jednym i dawaniu innym do niczego dobrego nie doprowadzi.
Maciej Wiśniewski




